W garnku gotuję makaron z dodatkiem połowy łyżeczki soli i kropli oliwy.
Na średniej patelni podsmażam boczek do zrumienienia, dodaję cebulę, podsmażam do zeszklenia, dodaję czosnek, który lekko przyrumieniam.
Następnie wlewam śmietanę, mieszam, czekam aż zagotuje, teraz czas na pieprz. Psik, plusk! Ląduje serek gouda, mieszam do stworzenia jednolitej konsystencji. Teraz dopiero sprawdzam smak i solę (zwykle jest odpowiednio słone nawet bez solenia), dodaję część posiekanej naci, mieszam. Wykładam na talerz ugotowany makaron, na to gorący sos i posypuję pozostałą nacią.
Zanim zacznę,
wiedziałeś jak wygląda płytka chitynowa w powiększeniu do 10tej potęgi liczby 10?
Nasza ubrana percepcja uzbrojona w najnowocześniejsze technologie mikro- i teleskopowe pokazuje ją w taki sposób:
Natomiast punkt widzenia nakreślony poprzez syntezę pierwotnej świadomości wraz z uwzględnieniem procesów ewolucyjnych percypowania człowieka nowoczesnego, przyjmując wartość skali 0,75 wygląda tak:
W świecie Empyrean płytki chitynowe przedstawiono na obraz i podobieństwo zwykłych ludzi, jakich mijamy na codzień na ulicy, jakimi jesteśmy my sami, wybrudzeni rutyną sączącą się przesmykami banalików. Sprzedawca w butiku, młody mężczyzna przyodziany w świecącą w ultrafiolecie kurtkę wyjmujący zniszczoną kartę do gry z kałuży + obezwładniający wymiar symboliczny tegoż wydarzenia, kobieta z plastikowymi torbami - ale plastikowymi nie na tyle by stracić szansę na dalszy żywot w proekologicznym wyścigu, nerwowo spoglądająca na zegarek, zwinnie przemykająca palcami po śliskich, plastikowych przyciskach swojego odtwarzacza wykonanego z pleksji stereofonicznej. Oczywiście mówiąc "jesteśmy my sami" Universal Mind of Corridor ma na myśli wszystkich nas, którzy w swoim poprzednim, stresującym, źle poprowadzonym żywocie zdradzali tendencję do obgryzania paznokci, to konkretnie z nich wybiła chitynowa zaraza. Potrafię zdać sobie sprawę z ich bezkrytycznej wiary w karmę, choć częściej pojawiało się silne parcie w samorozwój, a i na nic to - prawa pierwotnej futurnatury wybite w Nanocanonie były, są i będą okrutne. Krótko mówiąc - wystarczyło gryźć paznokcie by wszystko spieprzyć!
W Empyrean chityniarze uznają się za najzwyklejszych ze zwykłych nad zwykłymi wśród zwykłych ludzi, nie mając - bo już nie powiem, że zielonego, nazbyt słodkie byłoby to wtrącenie - czy fioletowo folioetylowego pojęęę... - na próżno wypatrywałem latami w aurze Orionaarona w teleskopie włączonym na zoom sześćsetkę z mojej rodzinnej konglomeracji planetarnej Moxa - ...turkusowej mgiełki pojęcia u obywateli planety Empyrean [Ziemia#800] na temat ich własnej matrycy alternatywnej przeżywającej dzieje 10-wymiarowego wszechświata z pozycji elementu tworzącego płytkę paznokcia dla tytana Omu z Cotlorde, co za los, cele, aspiracje, wszystko tylko po to, by w alternatywnym świecie dobudować kawałek niemytej, śmierdzącej płytki paznokcia! Na szczęście elementarna wiedza nie jest dostępna zwykłym śmiertelnikom, odpowiada za to kapitalnie przemyślany system przetrwalnikowy, od kilku tysięcy lat pracownicy Industrial Of New Matter stosują w płodzeniu Empyreanów moduł permanentnej blokady percepcyjnej, niezawodnej blokady; mam gwarant, że żadna ingerencja z zewnątrz nie jest w stanie przerwać nienagannie tuzinkowego [przynajmniej z naszej perspektywy, z perspektywy obywateli Galaxian] odbioru rzeczywistości i przetwarzania pola widzenia, a w przypadku osiągnięcia punktu krytycznego poznania chitynowy mózg stymuluje horantrolem słomeczki nerwowe wizualizujące w obszarze płata czołowego korowód mar piekielnych, co sam mieszkaniec planety odbierze za ekwiwalent kary, a i być może jako wrażenie obcowania z wielką manifestacją własnego nieogaru; wystarczy zbliżyć się do wartości skrajnych dla wysokiego, podłużnego wskaźnika "limit poznania dla empyrean" znajdującego się na sterowni #154, szaleństwo od ręki.
Empyreani są całkiem łatwo rozpoznawalni w tunelach, ciągle zastanawiają się z jak bardzo kompleksowym światem mają do czynienia, wiecznie, dzięki bogu zupełnie na ślepo, węszą sens życia, sens wielkich przestrzeni. Najpierw wierzyli w jednolitą materię, teraz zamienili to na teorię fenomenu umysłu i 200 pierwiastków. Są niesforni w swoich przemyśleniach, Barc mówił, że wypada zrozumieć sytuację, bo manifestowanego w nich bólu istnienia nie jest w stanie przebić żaden przejaw świadomości w promieniu od Alpha Centauri do Big Stone Henge, to wielopłaszczyznowy, permanentny pęd do komplikowania życia.
O ile Galaxian generuje dośc klarowny stan:
O tyle wizja Empyrean na międzyplanetarnym kanale pierwotnym zawsze puszczana jest dopiero po godzine 34-tej:
Gdybym w 1873 dopilnował ośrodka samouświadamiania możliwości inne nacje w tunelu byłyby sensownie mniej spięte widokiem chityniarzy, a sami Emperyeanie kierowaliby się prostymi instynktami, ich życie zyskałoby ułudy blasku. Moja babka powtarzała: jeśli nie możesz komuś podarować blasku zredukuj funkcje jego podzespołów, wycinając ból żywota i zdejmując, prawie do wartości zerowych, sensoryczną odporność uderzenia skondensowanego słupa światła - niezależnie czy operujesz blaskiem czy tylko jego odbiorcą - oba wrażenia będą prawdziwe. Nie posłuchałem, zresztą nigdy nie słuchałem.
Jaskinia poliwęglowa, świat: Galaxian
Jako Omu sypiamy co 2 godziny na fajrant, nasza praca wymaga klarowności umysłu na poziomie co najmniej 99,1%, regenerowanej podczas euforycznego, ponadrzeczywistego snu całkowitej świadomości pierwotnego stanu materii, który związany jest z takimi odczuciami jak: akceptacja dotychczasowego żywota, podróżowanie w tunelu światła etc. Pracujemy jako złomiarze, przetwarzamy złom na mieszankę pierwiastków organicznych w 23 różnych smakach czyli tzw. Mekę, nasze jedyne źródło pożywienia, bardzo jesteśmy wdzięczni McSonowi za ten wynalazek, kolejne rodzaje Meki oznaczane są niezbyt logicznie poukładanymi kodami. Po pracy klarowność umysłu może spaść nawet do zatrważającej liczby 40% co wprowadza nas w wizjonerski stan przepływu, po kolejnych 2 godzinach drzemki pomysły ze stanu alfa mogą być realizowane, to jest klarowność rzędu 70%, która pozwala na balans między wizją a rzeczywistością. Z racji gabarytów i charakterystyki naszego gatunku nie uprawiamy żadnych sportów, przepełzamy jedynie z miejsca pracy, potem w głowie szumi stan wizjonerski, wtedy zazwyczaj leżymy gdzieś pod drzewem, aż do wybuchu ekspresji, który realizowany jest zwykle w pozycji siedzącej, żadnych performance'ów. Nasze ciała są bardzo wrażliwe na wibracje dźwięku, takie zamulanie w vibrantach to jedno z naszych ulubionych zajęć po robocie, dlatego swoją muzykę osadzamy na głębokich liniach basu, podobnie robi nacja Akireanów. z tego co mi wiadomo u ludzi muzyka jest znacznie wyższa, to jakieś częstotliwościowe wyżyny, istny pisk, przy czym muszę dodać, że pewien Akirean wspominał mi o muzyce znośnego ludzkiego artysty, którą słyszał na własne słutmy mianowicie Pole!